Skłam, że mnie kochasz, Piotr Borlik

"Skłam, że mnie kochasz". Jakub Ramon powrócił z kolejnym zadaniem w swoim  gangsterskim fachu. W pierwszej części „Zapłacz dla mnie” jest wyjaśnione, jak i dlaczego do tego świata trafił. A nie trafił tam z wyboru. Teraz na polecenie mafii ma wykonać kolejne, które wplątuje go w nową intrygę z tajemniczą, ciemnowłosą kobietą w roli głównej…




Czy jedno niewinne kłamstwo może popchnąć do zbrodni?

Gdańska policja otrzymuje zgłoszenie o mężczyźnie zamordowanym w podmiejskim motelu i o ciemnowłosej kobiecie, która wyszła z jego pokoju cała we krwi. Śledczy, którzy przyjeżdżają na miejsce, odkrywają, że ciało zniknęło. Wysłany do motelu aspirant Marcel Majewski jest idealnym kandydatem na kozła ofiarnego - to na niego spada kara za zaginięcie zwłok.

W odróżnieniu od organów ścigania, Jakub Ramon - niegdyś policjant, teraz wolny strzelec trzymany na krótkiej smyczy przez trójmiejską mafię - zna personalia zabitego mężczyzny. To on w ostatniej chwili usunął zwłoki, żeby oddalić zainteresowanie policji od swojego mocodawcy. Szybko jednak ginie kolejna osoba powiązana z organizacją przestępczą, co zmusza Ramona do przedsięwzięcia ryzykownych kroków. Nie może przy tym pozbyć się wrażenia, że skazany na pożarcie przez media Marcel Majewski jest jego młodszą wersją, która lada chwila powtórzy jego błędy.

W jaki sposób splotą się losy dwóch byłych policjantów i kobiety, która chce usłyszeć "Kocham cię"? 

Tak, jak lubię dobry klasyczny kryminał, tak samo lubię też kiedy autor łamie pewne schematy. I to właśnie dostaję od Piotra Borlika. Policjant, prokurator, prawnik, czasem dziennikarz - o tym, kto bywa głównym bohaterem powieści kryminalnej pisałam, trochę z przymrużeniem oka TUTAJ. Ale Jakub Ramon... Czy on na pewno jest typowym bohaterem kryminału?

Niby policjant, ale jednak dawno i nieprawda, bo usługach mafii.  Nie wynika to jednak z zamiłowania Piotr Borlika  do mafijnych klimatów, jak powiedział w naszej rozmowie – mafia musiała być, żeby coś mogło się wydarzyć. Ale temat ten dał autorowi nie tylko zaplecze fabularne, ale i świetną okazję do zabawy nad kreacją bohaterów, choćby taką postać Złotka, chłopaka, dla którego gangsterka to szybkie fury, złote łańcuchy i szpan. Idzie się nawet pośmiać. 

W ogóle budowanie postaci to coś w czym Piotr Borlik jest naprawdę dobry. Zuzanna, która wypowiada tytułowe słowa: „Skłam, że  mnie kochasz” i od której zaczyna się cała historia jest tajemnicza, nieosiągalna, niebezpieczna i silna. I przez to bardzo intrygująca.  Chociaż to opowieść o Jakubie, to jej sekrety chcemy poznać, to dla niej czytamy kolejne strony – od mocnego prologu do samego końca. Akcja toczy się szybko i świetnie się zawiązuje, a my trwamy w ciągłym napięciu.

Ale wróćmy jeszcze do kreacji postaci, autor poświęca im dużo uwagi  - przemiana Marcela, który tak jak kiedyś Jakub znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze jest świetnie przedstawiona. Nawet Amanda, której poświęcony jest tylko epizod pokazuje nam kawałek swojego ja... 

I wreszcie Jakub – pewnie siebie, zadaniowy, wierny zasadom – czy raczej lojalny z przymusu, ale robi co trzeba. Twardy, z mroczną przeszłością. Prawie podręcznikowy bohater, ale jak mówiłam na początku czymś się jednak różni. Jego postacią autor stawia czytelnika przed trudnym wyborem: polubić go czy nie. Czy on tego jest ten dobry czy ten zły. Dopingować mu? Wszak najbardziej lubimy utożsamiać się z bohaterem, ale ten Jakub święty nie jest, a my sobie lubimy myśleć raczej dobrze. Piotr Borlik gra z czytelnikiem nie tyle fabułą i zwrotami akcji, co właśnie tworząc taką postać...

A wracając do odwracania schematów, Jakub jak każdy bohater ma swoją skazę, ale skoro on teoretycznie jest po tej złej stronie, to w jego przypadku skazą jest wrażliwość, uczucia. Rękoma i nogami broni się przed tym, by ich nie okazywać. Ale nie jest socjopatą, więc nie jest od nich wolny, choćby nie wiem jak się wypierał. No i jeszcze Zuzanna, jaką rolę w jej zachowaniu odgrywają uczucia? Dlaczego prosi o wyznanie miłości, nawet jeśli ma być tylko kłamstwem...

Jak na kryminał znajdziemy tu naprawdę nieźle rozwiniętą warstwę obyczajową, więc jeśli lubicie takie połączenia, będziecie ukontentowani. 

No i nie mogę nie wspomnieć o miejsc akcji – Trójmiasto. Lubię czytać książki, których akcja rozgrywa się w miejscach, które znam. Od kliku lat mieszkam w Gdańsku, jest mi coraz bliższy, więc miałam dodatkową frajdę. Podsumowując: tajemnicza intryga, świetnie wykreowany bohater z przeszłością, ale i powiewem świeżości, wartka akcja i rozwinięta warstwa obyczajowa. Nic, tylko czytać!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i Spółka.

1 komentarz: