Bardzo zimna wiosna, Katarzyna Tubylewicz

W 2019 roku w Polsce ofiarą przemocy domowej padły 88 032 osoby. Zdecydowaną większość, bo 65 105 stanowiły kobiety. To mniej niż w poprzednich latach, ale jakoś trudno mi wykrzesać entuzjazm. W 2017 roku do mediów trafiło wstrząsające nagranie żony maltretowanej przez męża. Oprawcą był lokalny polityk, bydgoski radny PIS. Nagrań nie dało się słuchać, były tak przerażające. Ofiara choć bała się tego, co może jej grozić, jeśli mąż przyłapie na nagrywaniu, wiedziała, że tylko w ten sposób będzie mogła udowodnić piekło przez jakie przechodzi. Udało jej się z tego uwolnić (po 11 latach!), a sprawa poruszyła opinię publiczną. A był to przecież tylko jeden, JEDEN! z 67 984 przypadków przemocy domowej wobec kobiet (łącznie w 2017 roku było ich 92 529).

Nie wiem, czy Katarzyna Tubylewicz zainspirowała się tą konkretną sprawą, ale Ewa, główna bohaterka „Bardzo zimnej wiosny” to kobieta, która uciekła od męża tyrana. Polityka ze znajomościami, możliwościami i – jakżeby inaczej - „nieposzlakowaną opinią”. Zerwała wszelkie kontakty ze znajomymi z Polski i znalazła schronienie w Szwecji, gdzie zaczyna pracę opiekunki pewnej seniorki, ale długo nie cieszy się spokojem. Jej podopieczna zostaje zamordowana...

Komu mogła narazić się sędziwa pani? Czy sprawa dotyczy wydarzeń współczesnych, czy może raczej sięga ciemnej, tajemniczej przeszłości? I dlaczego ofiara ma w ustach strzępki gazet? Tę sprawę będą próbowali rozwiązać śledczy, a Ewa znowu znajduje się w niebezpieczeństwie.



Intryga kryminalna tak naprawdę jest tu pretekstem do pokazania dwóch ważnych tematów. Pierwszym z nich jest przemoc wobec kobiet, którą autorka pokazuje nam w wielu odsłonach, na przestrzeni lat i w różnych krajach. Daje to przygnębiający wniosek, że lata mijają, a kobiety wciąż doświadczają przemocy. Były gwałcone podczas wojny przez żołnierzy różnych nacji i są maltretowane dziś w „domowym zaciszu”. Ofiarami padają kobiety bez względu na status społeczny i wiek. Doświadczają przemocy seksualnej, fizycznej, psychicznej i ekonomiczniej. Książka wywołuje dużo refleksji w tej kwestii, więc momentami może robić się bardzo przygnębiająco, a lekturę trzeba na chwilę przerwać, by je przetrawić.

Drugi temat, który wyraźnie zarysowuje autorka to obraz współczesnej Szwecji. I daleki jest on od kraju miodem i mlekiem płynącego. Autorka pokazuje nam Szwecję, taką, jakiej nie bał się pokazywać mistrz szwedzkiego kryminału – Hennig Mankel. Szwecja Katarzyny Tubylewicz również jest mroczna i pełna rys na tym gładkim, radosnym obrazku. Tu przewija się wątek imigrantów, szwedzkiej tolerancji i walki z rasizmem. Czy Szwecja naprawdę jest taka otwarta, jaką się ją maluje? I czy jest przygotowana na konsekwencje otwarcia swoich bram?

Nie bez znaczenia jest fakt, że Katarzyna Tubylewicz na co dzień mieszka właśnie w Szwecji. Osadzenie tam akcji nie jest więc zwykłym widzimisię i chwytem marketingowym na „skandynawski kryminał”, ale raczej odzwierciedleniem obserwacji. Z pewnością gro z nich autora zamieściła w książce. Zainteresowanym polecam śledzenie pisarki w mediach społecznościowych, gdzie autorka komentuje.

To pierwsza powieść Katarzyny Tubylewicz, którą czytałam, ale autorka bynajmniej nie jest mi obca. Napisana przez nią i Agatę Diduszko-Zyglewską książka „Szwecja czyta, Polska czyta”  była moją ulubioną pozycją w bibliografii pracy magisterskiej ;) Jej wcześniejsze powieści migały mi przed oczami i wędrowały na listę do przeczytania, ale jak zobaczyłam, że teraz napisała kryminał, to plany przeszły w czyn.

Podsumowując, „Bardzo zimna wiosna” to doskonałe połączenie polskiej literatury w szwedzkich klimatach. Mocne, trudne tematy, a przy tym dobrze skonstruowana intryga kryminalna. Język - z jednej strony przystępny, z drugiej jednak bogaty, ze świetnym warsztatem literackim, budujący, znany nam ze skandynawskich kryminałów mroczny nastrój. Słowem klasyka gatunku. Zdecydowanie polecam i chcę więcej.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B

7 komentarzy:

  1. Nie jestem fanką kryminałów, nie lubię ostatnio ciężkiej tematyki, bo wszystkie takie historie zbyt mocno, zbyt osobiście przeżywam. Ale może właśnie tak powinno być? Może powinniśmy choć na chwilę poczuć, co przeżywa ofiara przemocy, żeby wreszcie zauważyć ten problem i spróbować coś z nim zrobić? Nie powiem, że chętnie sięgnę po tę książkę, ale zrobię to, jeśli starczy mi odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie omijam ostatnio tak ważkie sprawy, ze względu na nieco zmianę gustu czytelniczego, ale sa takie wyjątki jak ta powyżej... i wtedy z chęcią czytam. To zbyt bolesne, zbyt ważne i ogólnie trudne.Rysy są wszędzie, a tam gdzie nas nie ma - nie oznacza że jest lepiej. Dzięki za tak dobry tekst! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie moje klimaty ale myślę, że treść i sceneria jest idealna do ekranizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niełatwy temat i taka też pewnie lektura, ale zachęciłaś mnie żeby po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubie skandynawskie kryminaly. Wiec jesli "Bardzo zimna wiosna" ma podobny klimat, to powinna mi sie spodobac:). Dziekuje za ciekawa recenzje! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń