Patronat Promotorki: Jedna krew, Stefan Darda - recenzja przedpremierowa

Deja vu. To pierwsze uczucie, które wywołała we mnie ta książka. Przez klika stron gdzieś tylko mnie tam swędziało z tyłu głowy. Po kilkunastu nie dało się skupić na lekturze. Skąd ja to znam? To nowa książka, jeszcze nie wydana, poznaję ją przedpremierowo. Przecież nie mogłam tego wcześniej czytać. A może mogłam?

Był rok 1984, gdy w niewielkiej bieszczadzkiej wiosce miały miejsce dramatyczne wydarzenia, po których nieboszczykom przed pochówkiem odcinano głowę i przebijano pierś metalowym zębem brony. Po jakimś czasie zaniechano tego zwyczaju i przez wiele lat żaden zmarły nie zakłócał spokoju tamtejszym mieszkańcom. Wieńczysław Pskit w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku był małym chłopcem i cudem uniknął niebezpieczeństwa ze strony ukochanej siostry. Miał nadzieję, że nigdy więcej nie usłyszy o „jednej krwi”, która burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia. Tymczasem rok 2011 niespodziewanie wskrzesza dawne koszmary…
Opis za Wydawnictwo Videograf


Stefan Darda zafundował wiernym czytelnikom porządne jajo, w sensie easter eggs. Nie jakąś tam delikatną wzmiankę i głęboko ukryte wątki z poprzednich swoich tytułów (choć takie też były). Tylko powieść zbudowaną na jednym ze swoich opowiadań ze zbioru "Opowiem ci mroczną historię". I całe szczęście, że się na to zdecydował, bo pamiętam, że wtedy czułam niedosyt. Teraz jako całość - historia ta nabrała nowego znaczenia. To powoli snuta opowieść z leniwym początkiem i nagłą, porządną dawką mrocznych zdarzeń.

Twórczość Stefana Dardy cenię głównie z dwóch powodów: za nawiązywanie do dawnych, słowiańskich wierzeń i ludowości oraz umiejętnie konstruowanie bohaterów, co w połączeniu daje  świetnie zbudowany mroczny klimat.

Tradycyjny komiks po spotkaniu autorskim. Rozmowę ze Stefanem Dardą, miałam przyjemność prowadzić w Bibliotece z Pasją w Gdyni.
Czytaj też: Moje spotkanie ze Stefanem Dardą 

Tym razem tematycznie autor wziął na warsztat wampiry. Ale żadne tam transylwańskie nietoperze czy hollywoodzkie Edwardy Culleny. Tylko wampiry z krwi i kości. No dobra, głównie z krwi. Jednej krwi. Ten, którego dotknie jej klątwa, nie spocznie dopóki nie zaspokoi pragnienia. A jak się okazuje to może nie być takie proste. Co jeśli choroba jednej krwi rozleje się? Czy małej bieszczadzkiej wiosce, a potem całemu światu grozi inwazja wampirów, które będą zarażać bez końca? Ktoś musi to przerwać, a najlepiej stłumić w zarodku. 

I teraz płynnie przechodzimy do bohatera. Wieńczysław Pskit został obdarzony przez rodziców (a tak naprawdę przez autora) osobliwym zlepkiem imienia i nazwiska. Co również nie ułatwiało mu życia, szczególnie w dzieciństwie. Można o nim powiedzieć jeszcze dwie rzeczy, że naprawdę został doświadczony przez los i że trudno go polubić, czego jest świadomy.

Autor pokazuje nam na zmianę, pozbawionego uczuć, zobojętniałego, gburowatego wręcz czterdziestolatka, który budzi z kolei naszą obojętność lub antypatię, a zaraz potem przez retrospekcję pokazuje, jak wiele Wieńczyk przeżył i jak trauma z przeszłości wpływa na jego dzisiejsze zachowanie. Z jednej strony mu współczujemy, z drugiej jednak wiemy, że nie wszystko można wytłumaczyć i usprawiedliwić trudnym dzieciństwem.

I to właśnie jego postać buduje tę książkę, to on momentami bywa bardziej przerażający niż chodzący po wiosce umarli. W pewnym momencie nie wiadomo czy boimy się o niego, czy jego.
Ale nie tylko główna postać jest tak wyrazista, równie intrygujący jest wycofany sąsiad czy ksiądz, którego w książkach o dawnych wierzeniach i klątwach zabraknąć nie może. Nie był to co prawda Dobrowolski z Czarnego Wygonu, ale ten z "Jednej krwi" też z pewnością zasługuje na uwagę.

Całość dopełnia kameralny klimat, niewielka społeczność i zmiany nastrojów: od przerażających do romantycznych. Stefan Darda żongluje emocjami, usypia naszą czujność lub wodzi za nos serwując nam po prostu kawał dobrej rozrywki.

"Jedna krew" to Stefan Darda znany nam z "Domu na Wyrębach" i "Czarnego Wygonu". I tak, jak autor zapewne zrobił sobie odskocznię przy "Zabij mnie tato" czy nowym cyklu z Przemyśla, tak i jego czytelnicy mogą przeczytać te tytuły nie bez przyjemności, ale...

Ale dla mnie Stefan Darda to właśnie słowiańskie wierzenia i niewyjaśnione historie. To strzygi, wampiry, nawiedzone domy, mikrospołeczności, i tajemnicze, często mroczne postaci. To zaskakujące wydarzenia i dreszcz niepewności przebiegający po plecach. Tak, "Jedna krew" to Stefan Darda w pełnej krasie. Polecam.


Premiera książki Stefana Dardy 9 czerwca
Książka ukaże się pod patronatem Promotorki czytelnictwa
Za możliwość przeczytania książki i współpracę dziękuję Wydawnictwom Videograf SA





13 komentarzy:

  1. Zapowiada się w sam raz na jakiś samotny wieczór! Poszukam w bibliotece, czy mam coś Dardy - zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj koniecznie! I sugeruję zacząć od grozy :)

      Usuń
  2. Fajnie że autor pokazuje, czym mogą być spowodowane dzisiejsze zachowania bohatera, jak nieprzepracowane zdarzenia mogą wpływać na nasze dorosłe życie. Zapowiada się ciekawa książka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - praca domowa z budowania postaci odrobiona.Stefan Darda jest w tym naprawdę dobry. A książka jest naprawdę dobra - polecam!

      Usuń
  3. Czuję że to coś dla mnie. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Stefanie Dardzie. Dobrze, że tu wszedłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo. Jeśli lubisz takie klimaty, nie zawiedziesz się!

      Usuń
  4. Zamierzam sięgnąć po jakąś z jego książek. Do tej pory jakoś tematy horrorowe mnie nie kręciły. Ale jakoś ostatnio nawet mam na nie ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mimo wszystko zachęcam od debiutu: Dom na wyrębach, a potem już pójdzie ;)

      Usuń
  5. Horrory nie dla mnie. Za to bardzo przyjemnie się czyta twoją opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji czytać nic z twórczości tego autora, ale chciałabym sięgnąć po jego książki. Wprawdzie to raczej nie moja klimaty, ale ciekawa jestem pisarskiego stylu Dardy :)

    OdpowiedzUsuń